Ile powinien jeść wcześniak?

Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Z jednej strony od momentu, gdy już osiągnie wiek korygowany „0”, wcześniaczek powinien jeść tak, jak donoszone noworodki (z zastrzeżeniem, że zalecenia na opakowaniach mlek modyfikowanych są często trochę przesadzone, by nakręcać sprzedaż, i rzadko które dziecko tyle zjada na jeden posiłek). Jednak wcześniaki często są mniejsze, słabsze i mają kłopoty z brzuszkiem, więc domagają się pożywienia częściej (nasza córcia przez pierwsze 2 miesiące co półtorej godziny), za to jedzą mniejsze ilości.

Jedyne, czym powinniśmy się kierować w ocenie, czy dziecko dobrze je, to przyrost wagi. Niektóre dzieci mają szybszą przemianę materii albo gorzej wchłaniają, i muszą jeść więcej, innym wystarczy nawet o 1/3 mniej pożywienia. Ważne, żeby dziecko rosło. Normalnie powinno przybierać w pierwszym kwartale życia minimum 150 gramów na tydzień czyli co najmniej 600 gramów miesięcznie. W kolejnych miesiącach przyrost wagi ciała powinien wynieść 400 g na miesiąc. Po 6 miesiącu życia dziecko zaczyna stopniowo przyrastać coraz mniej. Pamiętajmy jednak, że wcześniacki bywają obciążone dodatkowymi dolegliwościami, które mogą wpływać na przyrost wagi (np. niedobory żelaza objawiają się brakiem apetytu). Dlatego jeśli coś nas niepokoi, powinniśmy się udać po poradę do dobrego pediatry, który oceni stan, przyrost wagi i rozwój dziecka.

Również jeśli dziecko jest karmione piersią, należy często kontrolować jego wagę. W przypadku karmienia butelką wiemy, ile zjada, i możemy je ważyć raz na tydzień (częściej nie ma sensu, bo kupa, siusiu i najedzony brzuszek wpływają na wahania wagi). Wcześniak karmiony piersią powinien być jednak ważony (wraz z pieluszką, zmieniamy dopiero po ważeniu) przed i po każdym karmieniu, najlepiej na wadze kuchennej, która jest dokładniejsza od wagi dla niemowląt. Pozwala się to nam zorientować, ile dziecko je. Ważenia przed i po każdym posiłku można zaniechać, gdy już jesteśmy pewni, że dziecko ma siłę ssać, a więc ładnie je i przybiera na wadze.

Laktacja

Nawet jeśli nie możemy przystawiać dziecka do piersi, można o nią powalczyć, przede wszystkim kupując dobry elektryczny laktator (u nas najlepiej sprawdzały się laktatory medeli, a nasza córcia była karmiona odciąganym mlekiem przez pierwszy rok życia) i ściągając mleko co 3-4 godziny przez 15 minut (niektórzy polecają schemat naprzemienny 7+5+3 minuty każdą pierś), nawet jeśli mleko nie leci. Warto odciągać również w nocy. Potrzebne mleczko zawozimy do szpitala w torbie-lodówce w sterylnych (wysterylizowanych pojemniczkach lub słoiczkach. Resztę najlepiej mrozić w specjalnych woreczkach – przyda się, jeśli laktacja mimo naszych wysiłków zacznie zanikać, albo gdy np. będziemy musiały wziąć jakieś leki. Co jeszcze można zrobić dla pobudzenia laktacji? Pić zioła (najlepiej specjalne herbatki mlekopędne), wypijać około 2-3 litrów płynów dziennie, nie nosić obcisłych bluzek i staników, dużo spać i się wylegiwać, masować piersi ciepłym prysznicem, żeby zwiększyć ukrwienie. Niektórzy polecają picie piwa karmi, które zawiera odrobinę alkoholu i rozszerza naczynia krwionośnie, zwiększając ukrwienie piersi, ale nawet taka dawka alkoholu może zaszkodzić naszemu wcześniaczkowi. Lepiej już ogrzać piersi gorącym okładem. Jeśli pokarmu okresowo jest mniej, nie wpadajmy w panikę – jego ilość zależy też od hormonów, stresu, wyspania i formy mamy, i podlega cyklicznym wahaniom.

Należy jednak pamiętać, że odciągając mleko wyłącznie laktatorem z czasem dość trudno będzie nadążyć za rosnącymi potrzebami dziecka (chociaż stopniowe pobudzanie laktacji jest możliwe, trzeba dużo pić, spać i odciągać częściej, w dzień nawet co 2 godziny). Najczęściej mamy odciągające pokarm i podające go butelką skarżą się, że w pewnym momencie go nie wystarcza i musza włączyć żywienie mieszane. Sposobów jest wiele – można mieszać swoje mleko z mlekiem modyfikowanym, tak by osiągnąć pożądaną objętość, podawać najpierw mleko matki, a na zakończenie posiłku modyfikowane z drugiej butelki, albo część posiłków z mleka odciągniętego, a część z mieszanki (mały smakosz może się jednak wtedy buntować). Jeśli naszym celem jest nie tylko dokarmianie, ale też zwiększenie laktacji i stopniowe przestawienie dziecka wyłącznie na pierś, warto się zaopatrzyć w System Wspomagający Karmienie SNS Medela, czyli wieszaną na szyi butelkę, od której odchodzi przyklejany do piersi dren – dziecko ssąc pierś wysysa jednocześnie mleko z butelki, najada się, ale pobudza laktację.

Mleko matki możemy podać bezpośrednio po odciągnięciu, zamrozić i w razie potrzeby odmrozić (nie należy go trzymać w zamrażarce dłużej, niż 2 miesiące), lub włożyć w wyparzonym słoiczku do lodówki (max. na 48 godzin) i podgrzać w razi podgrzać w razie potrzeby. U maluchów nie można powtórnie wykorzystać raz odgrzanego mleka, jednak ponieważ pokarm matki jest na wagę złota, u zdrowego dziecka powyżej 6 miesięcy można od biedy wykorzystać je po najdalej 4 godzinach.

Przestawianie z butelki na pierś

Bardzo często maluchy w szpitalu są karmione butelką, zaś mama chciałaby je nauczyć ssać pierś. W przypadku wcześniaków wszystko jest możliwe i to nawet po kilku miesiącach jedzenia z butelki! Należy po prostu przystawiać głodne dziecko do piersi przed nakarmieniem go butelką. Większość dzieci stopniowo przestawia się na pierś, chociaż zdarzają się niezłomni fani butelki, z której przecież łatwiej leci i mniej się trzeba namęczyć

Beata Rajba