Chusta

Nosić jak kangur, czyli chusta wiązana bez tajemnic.

Kawałek materiału.

Chusty do noszenia dzieci staja się popularne. Coraz więcej rodziców odkrywa radość jaką daje noszenie i wygodę jaka zapewnia chusta. Można przebierać w rodzajach i typach chust i nowoczesnych nosideł ergonomicznych ale doświadczeni „chustownicy” zapytani o najbardziej uniwersalną chustę zgodnie odpowiadają – chusta długa wiązana. Dlaczego? Bo jest prosta a jednocześnie uniwersalna. Bo świetnie się dopasowuje do noszącego, jest łatwa do złożenia, a wiązanie jej wcale nie jest trudne i przy odrobinie wprawy każdy jest się w stanie nauczyć jak to robić. Bo jest modna i kolorowa.

Właściwie to nie jest nic skomplikowanego – tkanina szeroka na około 70 cm i długa na dwa, trzy, cztery a nawet ponad pięć metrów. Dzięki odpowiedniemu wiązaniu pozwala bezpiecznie nosić nawet najmniejsze dzieci i nie czuć bólu rąk i pleców przy noszeniu starszych i cięższych pociech. Najprostszą chustę możemy uszyć własnoręcznie z odpowiednio długiego kawałka bawełny. To co wyróżnia te profesjonalne dostępne u producentów to specjalny splot zwany skośnokrzyżowym, dający tkaninie elastyczność w obu skosach co zapewnia odpowiednie podtrzymanie noszonego dziecka i pozwala równomiernie rozlożyć słodki cieżar. Dziecko w chuście wydaje sie o dwa kilogramy lżejsze niż dziecko trzymane na rękach.

Choć sama chusta nie jest wynalazkiem ani naszych czasów ani naszej kultury a w niektórych krajach do dziś jest to jedyny sposób transportu dzieci to stosowane u nas chusty wiązane we współczesnym kształcie są znane w Europie od lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku, kiedy Erica Hoffman wzorując sie na meksykańskim rebozo stworzyła pierwszą taką chustę. To ona pierwsza przetestowała na sobie i swoich córkach bliźniaczkach wiele ze stosowanych  obecnie sposobów wiązania. Można więc powiedzieć, że obecnie w chustach wiązanych jest noszone już kolejne pokolenie.

Tylko kawałek materiału czy aż kawałek materiału?

Bezpiecznie i zdrowo.

Noszenie jest wygodne – opiekun ma dwie ręce wolne, a bujanie i kołysanie płaczliwego dziecka nie obciąża mu kręgosłupa. Dziecko jest bezpiecznie otulone. Chusta dopasowuje się do jego ciała tworząc mu wygodne „gniazdko”. Ale to nie są jedyne zalety chusty.

Bycie blisko, bycie noszonym, potrzeba ruchu – z tym przychodzimy na świat, nic więc dziwnego, że niemowlęta domagają się aby je przytulic. Odłożone do łóżeczek często reagują płaczem, a wzięte pod paszki podkurczają nóżki jakby chciały objąć nimi biodro rodzica. Przytuleniem i bujaniem najłatwiej ukoić noworodka. Dziecko umieszczone w chuście czuje się bezpiecznie – słyszy bicie serca, jest kołysane rytmem kroków czy oddechu noszącego – do tego przywykło przebywając przez dziewięć miesięcy w brzuchu mamy. Bezpieczne dziecko to dziecko szczęśliwe – więc maluszki noszone w chuście mają zdecydowanie mniej powodów do płaczu – więcej mogą poświęcić na naukę i obserwację świata. Dodatkowo – co jest równie ważne – obserwują wszystko z wysokości osoby, która nosi, więc czują się cześcią świata i mogą być w centrum zdarzeń. Kiedy mają dość wrażeń chusta da mu schronienie przed nadmiarem bodźców. Oddech i ruch noszącego masują brzuszek maluszka uwalniając go od dokuczliwych kolek. Bliskość dziecka pomaga karmiącej mamie podtrzymać laktację, mówi się o tym, że pewność siebie opiekuna jaką daje noszenie w nacznym stopniu zapobiega lub niweluje skutki depresji jaka może dotknąć młodych rodziców tuż po narodzinach dziecka. Taki kontakt pozwala też lepiej zrozumiec potrzeby malucha, łatwiej odczytać sygnały jakie dziecko wysyła swoim opiekunom.

Naukowcy są zgodni co do faktu, iż zaspokajanie podstawowych i naturalnych potrzeb dziecka daje solidny bezpieczny fundament pod przyszły jego rozwój i gotowość do dostosowania się do granic wyznaczonych przez rodzinę i społeczeństwo w przyszłości.

Wiele możliwości.

Zanim kupimy chustę warto wiedzieć jakie są możliwości jej wykorzystania. Zdrowe dziecko możemy nosić w chuście od pierwszych tygodni życia. Możemy ułożyć dziecko w pozycji kołyski – świetnej do karmienia piersią. Z przodu „brzuszkiem do brzuszka” dziecko jest przytulone z przodu do noszącego, ułożone w pionie, nóżki ma lekko odwiedzione i ugięte, chusta otula jego całe plecy aż ponad karczek a poły chusty są skrzyżowane pod jego pośladkami i udami aby zapewnić maksymalne bezieczeństwo. Na biodrze – wiązane idealne dla starszych maluchów, które na spacerze chcą dać odpocząć nóżkom i chcą byc niesione jedynie na krótko. Pozycja na plecach jest niezastąpiona przy cieższych dzieciach. Wymaga nieco wprawy, ale daje naprawdę nieoceniona swobodę ruchów.

Jak nie wolno nosić dzieci? Przodem do świata. Taka pozycja dozwolona jest jedynie na rekach. Zastosowana w chuście czy nosidle narazi maluszka na zbyt wiele bodźców, niepotrzebnie obciąży jego kręgosłup – cały ciężar ciała będzie oparty na  jego kroczu, nóżki będą zwisać zamiast być w pozycji kucznej, kręgosłup dociskany klatką piersiową noszącego będzie nienaturalnie wygięty, a brak podparcia dla główki, narazi ją na wstrząsy.

Klub Kangura

Młoda mieszkanka Bali układa swoje dziecko instynktownie tak jak robiła to jej matka, babka i siostra. W naszej kulturze jest to sztuka raczej zapomniana. Dlatego posiłkujemy się instrukcjami wiązania (dostępne są z chustami a także na stronach Internetowych poświęconych tematowi noszenia dzieci). Ale czasem to nie wystarcza. Rodzice noszący swoje dzieci w chustach są otwarci i chętni do pomocy. A chusta łączy nie tylko z dzieckiem, ale z innymi rodzicami noszącymi swoje dzieci. To dlatego w kilku miastach Polski działąją Kluby Kangura. To darmowe spotkania, na których można obejrzeć różne chusty, spróbować nowych wiązań, wymienić się doświadczeniami lub chustami a przede wszystkim znaleźć wsparcie i to nie tylko w sprawach dotyczących wiązania chusty – znajdzie się czas na rozmowy o rodzicielstwie, dzielenie się radościami i wzajemne szukanie rozwiązań w razie kłopotów. A mając chustę łatwo jest wyjść z domu, pokonać schody czy niewygodne wejścia do autobusu lub tramwaju.

Noszenie to nie wszystko.

W chuście nie nosimy przez całą dobę. Dziecko wymaga przewinięcia – chusta świetnie sprawdzi się jako kocyk, również wtedy kiedy maluszek ma ochotę poleżeć i się pobawić. Kiedy dziecko śpi możemy wykorzystać chustę jako kocyk albo zawiazać ją jako hamaczek. W hamaku czy bujaczce pobawią się też chętnie starsze dzieci. Mnogość zastosowań chusty zależy tylko od naszej wyobraźni – może być parawanem, zasłonką, obrusem, skakanką, liną do przeciągania, szelkami bezpieczeństwa przy krześle w restauracji czy huśtawce. Może służyć jako lina na sali porodowej.

Ale sama chusta to też nie wszystko. Bo nosząc w chuście odnajdujemy to, co w naszej cywilizacji, w poprzednich pokoleniach poprzez wychowanie „bez rozpieszczania”, w pewien sposób zostało utracone w kontaktach z dziećmi: bliskość, spokój i bezpieczeństwo, bez stresu, że rozpieszczony maluch nie poradzi sobie w życiu. Uczymy dziecko i uczymy siebie naturalnych granic, aby potrzeba zapewnienia naszym dzieciom tego, co surowe wychowanie nam „odebrało” nie przerodziło się w nawyk spełniania każdej zachcianki dziecka. Możemy wyciągnąć wnioski zarówno z doświadczeń „zimnego chowu” jak i „wychowania bezstresowego” (błędnie interpretowanego jako uleganie dziecku we wszystkim, bez stawiania wymagań) i wybrać własną drogę, dostosowaną do kultury w jakiej żyjemy. Chusta pomaga nam odnaleźć instynkt, który kieruje wychowaniem dzieci w kulturach, gdzie pierwotne i najbardziej naturalne metody wciąż znajdują zastosowanie, a którego brakuje współczesnym matkom, nie mającym zazwyczaj wsparcia w wielopokoleniowej rodzinie.

Małgorzata Garkowska